Dwadzieścia trzy. Dwadzieścia trzy milimetry. Tyle w miniony czwartek mierzył nasz Mały, Wielki Człowiek. Serduszko bije, rozwija się prawidłowo. Trochę odetchnęłam. Trochę, bo jednak to 10 tydzień i jeszcze kawałek drogi przed nami. Jeszcze dwa tygodnie i miną te 3 miesiące, najgorsze podobno. Ogólnie czuję się dobrze, a nawet bardzo dobrze. Są dni, kiedy jest odrobinę gorzej, ale nie mogę narzekać. Muszę tylko często jeść. Jadam za dwoje. No dobra, może nie aż za dwoje, bo jadam dużo mniejsze porcje. Za to baaardzo często. Najgorszy jest głód, który budzi mnie w nocy... Czasem udaje mi się z nim walczyć i jednak zamknąć jeszcze oczy na jakiś czas. Niestety czasami muszę zjeść banana lub ciastko o... drugiej lub czwartej rano. No cóż. Widzę już delikatnie okrągły brzuszek. Zastanawiałam się przez moment czy to nie spożywczy, ale nie. Jestem pewna, że to nasz mały Klusek rozwija się i robi sobie coraz więcej miejsca:) Waga generalnie nie zmieniła mi się. Może niecały kilogram do prz...