Co prawda był wczoraj, ale wczoraj nie bardzo miałam chyba chęci pisać. To był wyjątkowy dzień. Inny niz wszystkie do tej pory. Inny, bo pierwszy raz jako prawie-mama. Inny, bo nie złożyłam życzeń mamo tak, jak chciałam. Inny, bo spędzony w szpitalu. Na czwartkowej wizycie lekarz skierował mnie na oddział w celu podania sterydów. Córa nam się zaczęła pchać na świat. Trochę szybko, bo to 33 tydzień... Nie protestowalam. Ogólne samopoczucie mam dobre, żadnych dolegliwości bólowych. O tak minął mi piątek. Noc... Noc była trochę gorsza. Obudził mnie bolesny skurcz ok północy. Nie wiedzieć czemu moja pierwsza myśl: o Boże! To wyrostek! Wszakże bolało mnie po prawej stronie. Zrobiłam więc szybki test zginania i prostowania nogi. Przeszłam go, więc stwierdziłam, że to chyba nie to. Zasnelam. Między 2 a 3 nad ranem powtórka. Zmieniłam pozycje. Lewy bok, prawy bok, na wznak. Minęło. Zasnelam. O 3 znowu chwilowy skurcz połączony z bólem, co do tej pory mi się nie zdarzało. Tu już byłam czujniejsza. Zaniepokoilam się bo ok 3:20 zaczęłam czuć bolesne skurcze coraz częściej. Szybko sięgnęła po telefon, ściągnąłam aplikacje do zapisywania skurczy i czekałam. No okazało się, że nie naczekam się zbyt długo. Skurcze mniej więcej co 3 minuty, trwające ok 30/40 sekund. Przynajmniej dla mnie. Jako naturszczyk w tej materii ciężko jednoznacznie określić,czy mierzyłam to dobrze. W każdym razie zebrałam się jeszcze do toalety a następnie do pielęgniarki. Obudziła się i podlaczyla ktg. No faktycznie nie wyglądało to najlepiej. Skurcz za skurcze w, tętno dziecka najpierw kiepsko, potem jednostajne, żeby na koniec skakać jak szalone. Dostałam magnez i ciągły zapis ktg. Przed 6 sytuacja była już stabilna. Nie było skurczy. Skorzystałam z okazji, że oddział jeszcze spał i postanowiłam się trochę ogarnąć. Potem sen i znowu ktg. Wszystko jest dobrze. Druga i jednocześnie ostatnia dawka sterydów za mną i za córą. Teraz leżymy z nadzieją, że to chwilowy alarm i że będzie tylko lepiej :) Odpukać-dzis cały dzień spokój. Oby noc była równie spokojna. Tego nam życzę.
PS
Zuza bardzo nie lubi ktg. Ostentacyjnie demonstruje to kopniakami prosto w aparat. Bo jak to tak-matke obwiązać, brzuch naciskać? Kto to słyszał? 😱 😉
Komentarze
Prześlij komentarz