Jak to jest z trójką dzieci? Gdybyście zadali mi to pytanie pół roku temu, czyli gdy Janek miał miesiąc czy nawet dwa odpowiedziałabym (i tak odpowiadałam!), że super! Że fajnie, trzy Bączki w domu, że łatwo, że wiele się nie zmieniło, że czuję, że teraz mamy taką rodzinę, o jakiej marzyliśmy. Pół roku później natomiast, czyli teraz świadomie odpowiadam: CIĘŻKO. Skąd ta zmiana? Janek nie jest już noworodkiem, który je, śpi i robi kupę. Jest Asem, który wszędzie czworakuje, staje przy wszystkim z pewnością, że bez trzymanki też da radę i wszystko wkłada do buzi. Lila jak na dwulatkę przystało przechodzi bunt. Chociaż może to po prostu jej charakterek, bo jest zupełnie inna niż Zuzia i musimy się z tym pogodzić
. Oprócz buntu ma też fazę mamozy, i kiedy chcę zniknąć nawet na moment w drugim pokoju trzyma się mnie jak ogonek. A Zuzia jako typowa czterolatka ma w sobie mnóstwo przeróżnych emocji. Jeszcze nie wszystkie potrafi nazwać, o poradzeniu nie wspominając. Dodatkowo po półrocznej przerwie wróciła do przedszkola i chociaż sama chętnie się do niego wybiera, to na pewno trochę emocje przedszkolne odreagowuje w domu. Tak więc mamy niezłą mieszankę maluchów, a na czele staję JA - mama, która większą część doby spędza z dziećmi sama. Jestem niedospana, zmęczona i też mam emocje
Staram się, żeby jak najmniej wpływały na dzieciaki, ale jestem tylko człowiekiem. Zdarza mi się krzyczeć, zdarza mi się płakać. Nie chowam się wtedy po kątach. W sumie byłoby ciężko, szczególnie przed Jankiem i Lilą
Widzą, że mama też człowiek i jak się złości to czasem krzyknie, a czasem z bezsilności płacze. Jak one.
Idealnie byłoby mieć czas 1:1 z każdym dzieckiem, ale przy naszym trybie życia nie należy to do najprostszych rzeczy. Staram się urywać te momenty kiedy np. Zuzia jeszcze śpi, Janek bawi się już na macie a Lila właśnie otwiera oczy i mogę czas poświęcić jej. Najczęściej wtula się na kolanach i chce czytać Pucia. Jeśli dzień dobrze nam się ułoży i młodsza dwójka ma razem drzemkę, mam czas żeby pomalować z Zuzią, coś potworzyć czy pogadać o głupotkach. To są chwilki, bo nie da się rozciągnąć doby, żeby ogarniać domowe obowiązki i mieć czas sam na sam z każdym z dzieci, nie da się pozostałej dwójki gdzieś zamknąć czy wysłać.
Ani to źle, ani to dobrze. Po prostu tak jest, takie mamy życie i z tego co mamy-szyjemy. Tak tworzymy relacje między sobą, między nimi. Staramy się robić wszystko, żeby każde czuło się tak samo ważne, tak samo kochane i żeby były szczęśliwe. Myślę, że to czy ja mam czas sam na sam z którymś z dzieci między grządkami, czy na wypadzie do miasta ma drugorzędne znaczenie. Nadal uważam, że jest fajnie. Że jest pięknie, że o takiej rodzinie marzyliśmy. Nie cofnęłabym czasu, nie zmieniła decyzji. Teraz po prostu mam ŚWIADOMOŚĆ, jak jest.

Z dwójką ciężko a z trójka jest na bank hardcore! Trzymam za Was kciuki i ściskam 🥰🤗
OdpowiedzUsuńBa! Z jednym bywa ciężko! A i bez dzieci się narzeka 😂 ściskamy i my :D
UsuńSylwia już Ci wiele razy mówiłam, że jesteś supermama i superkobieta, tyle energii i cierpliwości rzadko się widuje ;p nie szukasz wymówek tylko działasz, nie wielu tak potrafi także tym bardziej podziw! ❤️
OdpowiedzUsuńJa po raz kolejny podziękuję ♥ Zaczynam chyba sama siebie doceniać powoli 😂
Usuń